Taki mi wpadł do głowy pomysł. Co dziwnym nie jest, ponieważ to ADeHaDowe mięso pod czaszką tak lubi i umi – i też to nie jest wcale takie złe, bo myśli się pobocznie drugim miózgiem nad rozwiązaniem poważniejszego problemu numerycznego – ostrzegania Sumatrzan przed napadami opadów nawalnych. Ale do ad remu jak to mówią…
A gdyby tak anatomicznie prawidłową czaszkę wydrukować w 3d. Wyciąć elegancko piłką włosową albo wręcz pociąć w projekcie tak, żeby potem na magnesy składać. Wrzucić tam malinę (dla tych co nie wiedzą: minikomputer jednopłytkowy Raspberry Pi), akcelerator ML, kartę dźwiękową, mikrofon, głośnik, kamery dwie i… co tam jeszcze, pewnie z 3 tony chłodzenia. I to wszystko oprogramować tak żeby ustrojstwo:
- Kamerowało kamerą i rozpoznawało Cię;
- Witało Cię imiennie, szekspirowskim angielskim;
- Raczyło randomowym przekleństwem na żądanie w stylu w jakim tylko mistrz Will umiał;
- Być może asystowało funkcjami asystenta typu Hej Siri (o a to jest durna) albo Okej Góglu…
Nazwiemy to Yorrick. Będzie fajnie. O postępach będę informował. Jeżelibyście mieli cokolwiek do podpowiedzenia, jakie pakiety, jakie rozwiązania, kto już drogę przeszedł i skąd otwarte oprogramowanie do tego zebrać, piszcie, dzwońcie, komentujcie. The comms channels are open.
Co ciekawe, anatomicznie wierny model czaszki, do druku 3d jest dostępny na licencji otwartej, a niektóre nawet w domenie publicznej. I to jest absolutnie wspaniałe, że młodzi adepci medycyny, nie muszą już z grabarzem ciemnych interesów robić. Swoją drogą, ciekawe czy posiadanie ludzkiej czaszki, ku nauce oczywiście, takiej co pokolenia się na niej uczyły, jest legalne? To jaki kolor filamentu wybieramy?
Oczywiście jeżeli dzieła Mistrza Willa to tylko w przekładzie Stanisława Barańczaka. Swoją drogą 444 wiersze poetów anglojęzycznych XX wieku, brzmią interesująco, bo tam nie tylko tłumaczenie ale i wybór.
P.S. Bo ja, Drodzy Moiście Wy, nie mam co robić. Urlop najbliższy w 2037 jakimś. Ale techniki uczenia maszynowego chciałbym przetestować, no i wyrobić sobie zdanie ile tego TFlops potrzebuję.
Co oczywiście otwiera „Puszkę z Pandorą” dyskusji o tym jak bardzo wchodzimy w świat feudalizmu technologicznego – co szczególnie widać wśród tych co w ML/AI są słabsi, albo tych którym wytłumaczono, że tylko na abonament. Bo jest jeszcze trzecia grupa, taka, która samemu robi AI na własnym sprzęcie, prywatnie, bez dzielenia się danymi i pomysłami. Ale tu bariera wejścia wysoka bo trzeba w sprzęt masę kasy zainwestować. I w prąd, w prąd szczególnie.
Myślę sobie też, że jak się podsumuje te wszystkei wydatki, licencje, abonamenty (bo teraz wszystko musisz w abonamencie), to w sumie własne domowe syntetyczne intelekty tak drogo nie wychodzą…
