Budowa asystenta głosowego, jeszcze takiego co „umilać” życie będzie wyzwiskiem szekspirowskim nie jest prosta. A bracia Chińczycy nie umilają życia bo jak to zwykle bywa, raz zaprojektowano HAT, raz napisano kod, można zapomnieć. 3 aktualizacje jadra linuxa później… i w tym zakładzie łączymy teorię z praktyką, nic nie działa i nikt nie wie dlaczego.
Jak się domyślacie nie chce mi się debugować, modułów kernela, liczyłem na inne wyzwania, no ale co zrobić, muszę. I to zawsze tak jest, jeden krok do przodu, dwa koki do tyłu. A na zakończenie ponieważ producent nie utrzymuje już kodu, to pozostaje czekać na wersję 3 sprzętu, lub zdać się na kolejne radości tworzenia wszystkiego od początku, gdy będzie aktualizacja jądra. I oczywiście wolność jaką daje open source pozwala mi zrobić downgrade, ale 32 bity na 64 bitowej architekturze, to strasznie mi zgrzyta między zębami, a do tego 3 wersje jądra linuxa w dól. A więc idziemy trudną drogą. W międzyczasie zabawa z moimi ulubionymi malinami na Sumatrze (logger do automatycznych stacji meteo umieszczonych na wschodnim końcu oceanu indyjskiego).
Na razi walczymy ze słuchem i głosem Yorricka. Ile razy będzie kompilowane jądro linuxa to się okaże…
